Zgodnie z zapowiedzią, HydroTruck Radom postawił się Treflowi Sopot w wyjazdowym spotkaniu 23. kolejki Energa Basket Ligi. W newralgicznych momentach meczu, to jednak gospodarze byli krok z przodu i wypracowawszy sobie zaliczkę jeszcze przed przerwą, dowieźli ją do końca.
Pojedynek był początkowo wyrównany, ale to Trefl zdołał nieco później lepiej wykorzystywać swoje atuty. A tymi były przede wszystkim: fizyczność i większa głębia składu. Bo jeśli chodzi o ofensywę, to obie drużyny dość regularnie pudłowały rzuty za trzy punkty, ale bliżej kosza już lepiej czuli się sopocianie. Radomianie mieli zwłaszcza spore problemy z zatrzymaniem Nuni Omota, który okazał się zresztą najlepszym strzelcem miejscowych.
Nasz zespół walczył na ile mógł. Tradycyjnie najwięcej punktów zgromadził Jabarie Hinds, double-double na poziomie 15. punktów i 13. zbiórek zaliczył Danilo Ostojić, ale zabrakło tych dwóch-trzech celnych “trójek”, żeby końcówka meczu była bardziej wyrównana.
TREFL SOPOT – HYDROTRUCK RADOM 80:70 (17:17, 21:15, 23:19, 19:19)
Trefl: Omot 23 (1), Olejniczak 15, Gruszecki 11 (3), M. Kolenda 8 (2), Paliukenas 7 oraz Ł. Kolenda 10, Kowalenko 4, Ziółkowski 2, Łałak 0, Klawa 0.
HydroTruck: Hinds 20 (2), Ostojić 15 (1), Zegzuła 10 (2), Stumbris 8 (1), Griffin 7 oraz Prahl 6, Lewandowski 2, Zalewski 2, Piechowicz 0, Tomaszewski 0, Wall 0.