Zaznacz stronę

Przez trzy kwarty byliśmy tylko cieniem drużyny Energa Basket Ligi. Dopiero w ostatniej kwarcie pokazaliśmy charakter i wolę walki, ale 10 minut to zdecydowanie za mało, by odrobić ponad 20 punktów straty… Podsumowanie spotkania HydroTruck Radom – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz.

Ciężko doszukać się pozytywów w tym meczu. Już od pierwszych minut widać było nieporadność i niemoc w ataku naszej drużyny, w odróżnieniu od gości, którzy trafiali jak na zawołanie. Nadzieje związane z tym spotkaniem, zwłaszcza po ostatnim zwycięstwie nad Twardymi Piernikami, prysły dość szybko, bo już po pierwszej połowie.

Przez cztery pierwsze minuty graliśmy jak równy z równym. Po celnych trafieniach Anthonego Irelanda i Mike’a Davisa był remis, jednak później zdecydowanie skuteczniej grali już przyjezdni. Jedynie z linii rzutów osobistych bydgoszczanie nie brylowali, ale potrafili dobrze zastawiać i zabierać nam piłki po ofensywnych zbiórkach. Nic nam nie wychodziło. Dlatego pierwszą kwartę przegraliśmy dwucyfrowo.

W drugiej kwarcie scenariusz się powtórzył. Nasi liderzy pudłowali na potęgę. Nie trafiali z czystych pozycji Mike Moore czy Ahmed Hill. W pierwszej połowie dwóch Amerykanów miało zaledwie 2 celne trafienia na 11 prób… Do tego Danilo Ostojić rozgrywał jeden z najsłabszych spotkań w sezonie. Nasz podkoszowy nie zbierał piłek jak zwykle czynił, oraz pudłował swoje rzuty, również te zza linii 6,75m bez obrońcy. Pierwsza połowa była katastrofalna. Przegraliśmy ją 18 punktami i było niemal pewne, patrząc na naszą postawę, że tu może się już zbyt wiele nie wydarzyć.

Po przerwie gra się wyrównała. Obrona strefował wyłączyła nieco zapędy ofensywne gości, jednak słaba dyspozycja w ataku podopiecznych coacha Witki nie pozwoliły zbliżyć się do przyjezdnych. Jedyne, na co było stać naszych koszykarzy, to zatrzymać powiększanie przewagi zawodników Astorii. Wciąż szwankowała zbiórka, ale względem pierwszej połowy, ograniczyliśmy straty, których w pierwszych 20 minutach mieliśmy ponad 10! Kwartę minimalnie wygrali bydgoszczanie, a wszystko za sprawą dwóch celnych trójek Jakuba Zalewskiego w ostatniej minucie kwarty. Gdyby nie te dwa rzuty, byłoby grubo ponad 20 punktów straty…

Od drugiej minuty ostatniej odsłony byliśmy świadkami znakomitej gry naszej drużyny. Co warto podkreślić, głównymi autorami takiego stanu rzeczy byli rezerwowi. Dobra gra ofensywna Aleksandra Lewandowskiego i wreszcie szczelniejsza obrona drużyny doprowadziła do dość ciekawej sytuacji. Trener Gronek po raz pierwszy musiał prosić o czas w chwili, gdy 11-punktowym runem zeszliśmy poniżej 10 punktów różnicy. Od tej jednak chwili gra się wyrównała i do końca spotkania obraz jej się już nie zmienił. Ostatnie punkty zdobyli goście, zasłużenie zwyciężając w Radomiu i pozostając w grze o play-offy.

Najwięcej punktów w naszej ekipie zdobył Aleksander Lewandowski. Skrzydłowy zanotował 12 punktów. w Drużynie gości brylował nasz były koszykarz, Rod Camphor, zdobywca 20 punktów.

Przed nami dwa ostatnie mecze sezonu. Dwa mecze z bardzo silnymi zespołami, z którymi o zwycięstwo będzie jeszcze trudniej niż w niedzielę. Najpierw w sobotę zagramy we Wrocławiu z WKS Śląskiem, a sezon zakończymy w Radomiu spotkaniem z Anwilem. Sezon wciąż trwa!

HydroTruck Radom – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 68:85 (16:27, 13:20, 16:17, 23:21)

HTR: Lewandowski 12, Hill 11, Ireland 10, Davis 10, Zalewski 8, Moore 7, Ostojić 6, Żmudzki 4, Dzierżak 0

Astoria: Camphor 20, Nizioł 18, Cavars 16, Chyliński 9, Zębski 8, Krasuski 8, Washpun 4, Pluta 2, Herndon 0