Zaznacz stronę

Świetna czwarta kwarta i końcówka trzeciej – to jednak za mało, bowiem fatalna postawa, przede wszystkim w drugiej kwarcie, zaprzepaściła nasze szanse na zwycięstwo w Gliwicach. Mimo fantastycznej pogoni przegrywamy bardzo ważny mecz i nasza sytuacja robi się nieciekawa…

Nowy trener w Gliwicach – jak w tym sezonie bywało, wygrał swój pierwszy mecz dla GTK – zadziałał efekt nowej miotły. Efekt ten zadziałał również w przypadku m.in. Mihailo Uvalina, Tane Spaseva czy Arkadiusza Miłoszewskiego.

Spotkanie na Górnym Śląsku było bardzo ważne, bowiem obie drużyny dzieliła tylko jedna wygrana, a do tego gospodarze mieli w zanadrzu zwycięstwo w Radomiu. To w kontekście niedzielnego zwycięstwa stawia ich w bardziej uprzywilejowanej pozycji, patrząc na tabelę ligową po tym spotkaniu.

Od początku ten mecz nam się nie układał. Nie było widać zaangażowania na 100 procent, w przeciwieństwie do zawodników GTK. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że po prostu nie wszyscy pokazywali chęć walki, a przynajmniej nie w pierwszych dwudziestu ośmiu minutach. Dużo pudeł, brak agresywności w obronie i cała plejada strat doprowadziło do tego, że do przerwy traciliśmy ponad 50 punktów z, wówczas, najsłabszą ekipą Energa Basket Ligi. A przecież to właśnie obrona była naszym atutem w kilku poprzednich starciach… Do przerwy zatem duża strata – 15 punktów do odrobienia.

Po przerwie na parkiet nie wróciła odmieniona drużyna. Wciąż brakowało odpowiedniego rytmu, a popełniania strat nie było końca… Na niespełna dwie minuty przed zakończeniem trzeciej odsłony przegrywaliśmy różnicą 26 oczek! Tak, 26 punktów straty z najsłabszą drużyną ligi. Wydawało się, że przegramy to spotkanie po technicznym nokaucie… Jednak wydarzenia z ostatnich 100 sekund trzeciej kwarty pokazały, że gdzieś tam tkwią jeszcze pokłady energii, które można wykorzystać. Niesamowicie końcówkę kwarty zagrał Ahmed Hill, który zdobywając 9 punktów zniwelował tę ogromną stratę, wygrywają trzecią odsłonę jednym punktem niemal w pojedynkę. To był ten impuls, którego drużyna potrzebowała!

Ostatnia ćwiartka to prawdziwy popis gry naszych zawodników. Pierwsze dwa oczka zdobyli koszykarze GTK, a konkretnie Roberts Stumbris z linii rzutów osobistych. Później jednak na parkiecie rządzili już nasi zawodnicy. Najpierw zaliczając run 8:0 zbliżyli się na osiem punktów. Następnie, kilka minut później, kolejnym runem 8:0 na pięć punktów. W tym fragmencie gry dobrze radził sobie Aleksander Lewandowski, który dwoma celnymi trójkami starał się wyprowadzić gospodarzy z równowagi. Swoje dokładał Anthony Ireland, a cała drużyna broniła genialnie. Na pół minuty przed końcem meczu Mike Moore zaaplikował GTK dwie trójki, doprowadzając do stanu 84:82! W ostatniej akcji gospodarzy faulowany był Roberts Stumbris. Łotysz zachował jednak zimną krew na linii 4 metrów. Trafiając dwa osobiste ustanowił wynik spotkania, bowiem w ostatniej akcji meczu nie zdołaliśmy już trafić do kosza…

Fatalne 28 minut meczu przekreśliły nasze szanse na dobry wynik. Można sobie zadać pytanie, dlaczego graliśmy tak słabo? Dlaczego w ostatnich 12 minutach na parkiecie było widać zupełnie inną drużyną? Chcącą bardziej, walczącą, fantastycznie broniącą i trafiającą! Dlaczego nie było jej widać od pierwszych sekund spotkania?!

Stawiamy sprawę jasno! Chcemy grać w Energa Basket Lidze również w sezonie 2022/2023, ale do tego potrzebny jest zespół z tych ostatnich 12 minut, nie z pierwszych 28! Przed nami jeszcze dziesięć spotkań. W piątek pierwsze z nich. Postaramy się być właśnie takim zespołem, gdy w Radomiu podejmować będziemy PGE Spójnię Stargard!

W Gliwicach zabrakło Danilo Ostojicia. Serb nadwyrężył mocno mięśnie pleców i nie mógł wystąpił w tym spotkaniu. Szkoda, bo być może jego energia poniosłaby pozostałych koszykarzy do walki już od pierwszej piłki…

Najlepszym zawodnikiem HydroTrucku był Anthony Ireland, zdobywca 24 punktów. Rozgrywający dołożył do tego 5 asyst, miał jednak aż 6 strat. Dobre zawody zagrał Ahmed Hill. Jego dorobek to 20 punktów, 5 zbiórek i 2 przechwyty. Amerykanin nie popełnił żadnej straty i mamy nadzieję, że w końcu będziemy widzieli tego koszykarza grającego podobnie w każdym pozostałym do rozegrania spotkaniu.

W niedzielę na parkiecie pojawił się AJ English, ale jego występu nie można zaliczyć do udanych. Amerykanin w ciągu 20 minut zanotował przy swoim nazwisku zaledwie 6 punktów przy bardzo słabej skuteczności 22%…

GTK Gliwice – HydroTruck Radom 86:82 (25:21, 26:15, 17:18, 18:28)

GTK: Put 21, Stumbris 19, Hinds 13, Gołębiowski 12, Radwański 9, Wiśniewski 7, Dodd 5, Krajina 0, Williams 0

HTR: Ireland 24, Hill 20, Moore 11, Lewandowski 9, English 6, Kraljević 5, Zegzuła 3, Żmudzki 2, Wall 2, Dzierżak 0

STATYSTYKI