Pierwsza kwarta niezwykle ofensywnego widowiska nie zapowiadała tego, co wydarzyć się miało później. A jednak! Serce, wiara, ale i umiejętności pozwoliły nam odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie 2021/2022 Energa Basket Ligi!

Pierwsze minuty w naszych szeregach były pełne chaosu. Niestety gubiliśmy się w obronie, a rywale wykorzystywali każde nasze potknięcie. W grze trzymali nas Filip Zegzuła i Danilo Ostojić. To w dużej mierze za ich sprawą, udało się zakończyć tę część meczu z dorobkiem dwudziestu punktów. Niestety, rywalom oddaliśmy aż trzydzieści trzy! Pierwszą kwartę zakończyliśmy również z dorobkiem aż sześciu strat i sześciu fauli, z czego aż dwa przewinienia popełnił mózg drużyny na parkiecie, Anthony Ireland.

Po fatalnym otwarciu meczu mogło być już tylko lepiej! Nasi koszykarze zabrali się do odrabiania strat już od pierwszej minuty drugiej kwarty. Punkty niemal na przemian zdobywali Mike Moore i Filip Kraljević. Przez większą część tej kwarty broniliśmy strefą, co przyniosło wymierne efekty. Gospodarze mieli z tym problemy i tym razem to my wykorzystywaliśmy każde ich problemy, wygrywając drugą odsłonę, dzięki czemu na przerwę schodziliśmy ze stratą zaledwie czterech oczek!

Po powrocie z szatni, gdzie trener Marek Popiołek rzekł kilka istotnych zdań do swoich podopiecznych, rozpoczęła się trzecia kwarta, w której obie ekipy grały już uważniej, ostrożniej, ale również nie przestawały rzucać do kosza. Zaczął Mike Moore, który celną trójką otworzył punktowanie w tej ćwiartce. Mimo, iż ofensywnie była to najsłabsza kwarta meczu (“tylko” 49 punktów rzuconych przez obie drużyny!), to w dalszym ciągu widać było niesamowite parcie na kosze! Po ostatniej syrenie kibice w Radomiu mogli poczuć ulgę, bowiem do remisu brakowało już zaledwie punktu!

Kto się spodziewał, że w ostatniej odsłonie nie damy szans gospodarzom? Na pewno nie kibice w Szczecinie i chyba również nie komentatorzy Polsatu. A jednak! Radomski team wzniósł się na wyżyny i dziurawił kosz rywali raz po raz! AJ English był nie do zatrzymania! Tylko w czwartej kwarcie trafił trzy trójki (sześć w całym meczu), dokładając celne osobiste i półdystansowe rzuty. Wtórowali mu koledzy z zespołu. “Swoje” dokładał Mike Moore, aktywny był Anthony Ireland, a rzuty osobiste skutecznie kończył Filip Kraljević. Drużyna w czwartej kwarcie wyczyniała prawdziwe cuda na parkiecie i zasłużenie odniosła w Szczecinie sukces.

To było coś niesamowitego! Aż 19 celnych trójek naszych koszykarzy przy skuteczności 70% to wynik rewelacyjny! Prawdziwa strzelanina padła łupem naszej ekipy, dając nam pierwsze zwycięstwo w sezonie, do tego na bardzo trudnym terenie! To bardzo ważne w kontekście kolejnego pojedynku. Z pewnością czeka nas teraz kilka optymistycznych dni przed starciem z zielonogórzanami.

King Szczecin – HydroTruck Radom 103:112 (33:20, 21:30, 23:26, 26:36)

King: Dorsey-Walker 18, Kikowski 18, Schenk 17, Davis 16, Borowski 14, Salić 11, Matczak 7, Bartosz 2, Kroczak 0

HTR: English 30, Moore 22, Ireland 16, Zegzuła 13, Kraljević 13, Ostojić 11, Dzierżak 3, Wall 2, Lewandowski 2

SKRÓT SPOTKANIA

FILIP ZEGZUŁA PO MECZU

PAWEŁ KIKOWSKI PO MECZU

______________________________________________________________________________________________________________

Kolejne starcie już we wtorek! W Radomiu zagramy z Enea Zastal BC Zieloną Górą. Bilety na to spotkanie są dostępne w sprzedaży internetowej. ZACHĘCAMY DO ZAKUPU!