To już trzeci mecz w Radomiu w czterech dotychczas rozegranych kolejkach. Dwa z nich przegraliśmy dosłownie jednym rzutem. W niedzielny wieczór chcieliśmy tę passę zakończyć! Przełamać się, zwyciężyć i pokazać naszej wspaniałej publiczności, że gramy i wygrywamy wyłącznie dla niej!

Początek spotkania należał zdecydowanie do gości. Najpierw sześć punktów w trzech akcjach spod kosza zaliczył Josip Sobin, dwa kolejne z kontry dołożył Derrick Fenner. Dopiero po chwili pierwszy punkt z linii rzutów osobistych dla HydroTrucku trafił Danilo Ostojić. Zły początek musiał oznaczał tylko jedno – podkręcenie tempa, zacieśnienie obrony i walka na całego! Niestety wciąż nie mogliśmy znaleźć skuteczności, a goście grali “swoje”. Gdyby tego było jeszcze mało, to Mike Moore złapał dwa, szybkie przewinienia i do końca tej odsłony już na parkiecie się nie pokazał. Pierwszą kwartę finalnie zagraliśmy fatalnie, tracąc do przeciwnika aż 14 punktów…

Bardzo chcieliśmy, by “Odrodzenie HydroTrucku” przyszło w drugiej odsłonie tego pojedynku! Tylko granie z dużą energią mogło nam pozwolić na zniwelowanie tak dużej straty, a bardzo chcieliśmy na przerwę schodzić do szatni ze znaczną dawką optymizmu. Ta energia była widoczna, nasi koszykarze od pierwszych sekund drugiej kwarty grali agresywniej w obronie i co ważne, skuteczniej w ataku! Goście jednak nie dawali za wygraną. Na każdy nasz cios, odpowiadali swoim. Ostatecznie udało się minimalnie zniwelować przewagę MKSu, ale na przerwę goście schodzili z wciąż dwucyfrowym prowadzeniem. Na prawdziwe Odrodzenie HydroTrucku musieliśmy więc jeszcze poczekać.

Po przerwie rozpoczęliśmy znacznie lepiej! A wszystko za sprawą trybun, które nas napędzały. Nasza ofensywa funkcjonowała właściwie i do pełni szczęścia brakowało tylko lepszej defensywy. W połowie kwarty przewaga gości wciąż oscylowała w okolicach 10 punktów. W kolejnych akcjach trafiał jednak AJ English i na 3 minuty przed końcem trzeciej kwarty przegrywaliśmy już tylko 5 oczkami! Po chwili trójkę dodał Alek Lewandowski i na dwie minuty i 8 sekund do końca, przy wyniku 49:51 zmusiliśmy drużynę MKSu o poproszenia o przerwę. Ostatecznie po trzech ćwiartkach spotkania traciliśmy do gości już tylko trzy oczka!

Takich nerwów, jakie koszykarze zaprezentowali w ostatniej kwarcie, chyba nikt się nie spodziewał. Początek kwarty był wręcz genialny! Świetnymi akcjami, nie tylko ofensywnymi, wyszliśmy na prowadzenie już po minucie gry! Kolejne były tylko lepsze. Po trzech minutach mieliśmy sześć punktów przewagi, a nasza gra wyglądała coraz lepiej! My na parkiecie, publiczność na trybunach – wyglądało to pięknie! Po tym goście wzięli czas. Niestety, po nim się przebudzili… Kosz za kosz, cios za cios, emocje, nerwy etc. W tej kwarcie było po prostu wszystko! Dwie minuty do końca – remis po 70. Od tego momentu coś pękło… Goście trafili dwukrotnie odskakując na cztery punkty, AJ English odpowiedział dwoma celnymi osobistymi, by po chwili dwa celne dołożył MKS. Trzy punkty w kolejnej akcji pozwoliły zbliżyć się na punkcik, jednak ostatnie słowo należało go gości. Dwa celne osobiste, nieudana akcja ofensywna i znowu, znowu musieliśmy uznać wyższość przyjezdnych. A jeśli tego byłoby mało, to znowu ulegliśmy trzema punktami! Ta trójka zaczyna nas prześladować…

Mecz przegrany, ale sezon trwa, a my z pewnością się nie poddamy! Kolejna szansa na dwa punkty 1 października. Do Radomia przyjedzie warszawska Legia!

HydroTruck Radom – MKS Dąbrowa Górnicza 75:78 (11:25, 22:19, 23:15, 19:19)

HTR: English 23, Lewandowski 15, Moore 12, Kraljević 12, Ostojić 9, Ireland 2, Zegzuła 2, Wall 0, Dzierżak 0

MKS: Lewis 18, Sobin 16, Fenner 12, Piechowicz 11, Małgorzaciak 6, Motylewski 6, Moore 5, Mijović 4, Brenk 0, Nowakowski 0, Czujkowski 0

___________________________________________________________

KONFERENCJA PRASOWA

NAJLEPSZE AKCJE HYDROTRUCKU

SKRÓT MECZU

FOTORELACJA