Drugi mecz z rzędu w Energa Basket Lidze przyszło nam się mierzyć bez najlepszego strzelca sezonu, AJ Englisha. Niestety ta strata kosztowała nas pierwszą, wyjazdową porażkę… Podsumowanie meczu PGE Spójnia Stargard – HydroTruck Radom.

W środowy wieczór AJ English był gotowy do gry. Niestety kolejny dzień przyniósł złe wieści i nasz super snajper musiał przejść ponownie “obok” meczu. Bez takiego szootera i zarówno kreatora ciężko było zdobyć kolejną halę. Musieliśmy liczyć na Mike’a Moore’a i Anthonego Irelanda. Zaczęło się całkiem nieźle. W ciągu dwóch minut pierwszej kwarty Mike Moore miał już siedem punktów i za jego sprawą prowadziliśmy nieznacznie ze Spójnią. Po kilku akcjach po drugiej stronie parkietu, których autorem był Justin Gray gospodarze wyszli na prowadzenie. W zasadzie już od czwartej minuty mogliśmy oglądać niezwykle wyrównane zawody. Świetnie w mecz weszli rezerwowi, przede wszystkim Jakub Zalewski, który w pierwszej odsłonie zaliczył celną trójkę, a w całym meczu osiem punktów, w tym dwie trójki w prawie dwadzieścia jeden minut spędzonych na parkiecie. Nieco wcześniej, także trójką, popisał się Filip Zegzuła, ale na nasze nieszczęście, był to jedyny celny rzut radomianina. Takim samym dorobkiem mógł “pochwalić się” Aleksander Lewandowski. Dobre zawody rozgrywali wysocy, Filip Kraljević, który skutecznie powstrzymywał środkowych rywali, a także Danilo Ostojić, który przyzwoicie bronił, ale też był całkiem nieźle dysponowany dziś w ataku. Obrona naszych podkoszowych była więc niezła, a o to miał przed meczem obawy trener Marek Popiołek, jednak środkowi gospodarzy w tym meczu zaliczyli w sumie tylko osiem punktów, po cztery Jonasa Zohore i Piotra Niedźwiedzkiego. Jedynie najlepszy dziś po stronie miejscowych, Jake O’Brien celnymi trafieniami zza linii 6,75m “uciekał” skutecznie naszym wysokim.

Ten mecz do udanych z pewnością nie może zaliczyć nasz rozgrywający Anthony Ireland. Zbyt dużo błędów i nieprzemyślanych decyzji towarzyszyło graczowi na parkiecie. Na tak klasowego zawodnika było to na pewno za dużo. Brakowało jego mądrości i wsparcia dla kolegów. Większość indywidualnych akcji po prostu mu nie wychodziła, a trafiać z półdystansu zaczął dopiero w trzeciej kwarcie. W całym spotkaniu raził skutecznością, zaliczając zaledwie cztery z jedenastu prób, w tym 0/2 za trzy i 0/2 z linii osobistych. Trzy starty i zaledwie cztery asysty to nie do końca to, czego można było oczekiwać od Anthonego, zwłaszcza pod nieobecność AJ Englisha. Na plus może zaliczyć swój występ Paweł Dzierżak, który grał szybko, energicznie i skutecznie. W piętnaście minut zaliczył dziesięć punktów i trzy asysty, w tym jedną przepiękną, kiedy to podaniem zza pleców obsłużył Macieja Żmudzkiego, a ten wpakował piłkę do kosza z góry. Jeśli już wspomnieliśmy Żmudzkiego, to należy podkreślić, że dziś Maciek mógł liczyć od trenera na kilka minut, które z pewnością wykorzystał efektywnie. Zaliczył cztery punkty (2/2 z gry), trzy zbiórki i asystę i całkiem nieźle radził sobie w obronie i w pomocy zasłonami.

Tym razem ze zwycięstwa cieszyli się gospodarze. Wracamy zatem do domu na tarczy. Przegrywamy bitwę, ale wojna trwa dalej. Za tydzień w Radomiu zmierzymy się z jak dotychczas najsłabszą drużyną w Energa Basket Lidze. Podejmiemy legitymującą się bilansem jednego zwycięstwa i sześciu porażek Asseco Arkę Gdynia. Bilety na to spotkanie możecie już nabywać na stronie MOSIRu, do czego gorąco zachęcamy.

PGE Spójnia Stargard – HydroTruck Radom 80:73 (18:23, 19:18, 18:18, 25:14)

Spójnia: O’Brien 20, Gray 14, Śnieg 10, Szymkiewicz 9, Młynarski 9, Neal 7, Zohore 4, Niedźwiedzki 4, Szmit 3, Grudziński 0.

HTR: Moore 21, Ostojić 10, Dzierżak 10, Ireland 8, Zalewski 8, Kraljević 6, Żmudzki 4, Zegzuła 3, Lewandowski 3, Wall 0

KONFERENCJA PRASOWA

AKCJA DZIERŻAK – ŻMUDZKI

MIKE MOORE Z GÓRY

FOTORELACJA