Nie tak wyobrażaliśmy sobie piątkowy wieczór w hali MOSiR. Nie tak miał wyglądać powrót do gry AJ Englisha. Przegrywamy z Asseco Arką Gdynia po bezbarwnym spotkaniu naszej drużyny.

Początek spotkania był obiecujący, bowiem po dwóch akcjach, najpierw Anthonego Irelanda, a następnie Filipa Kraljevicia prowadziliśmy 4:0. Trwało to jednak tylko chwilę, bowiem gdynianie odpowiedzieli dwiema trójkami. Wspomniany Kraljević nie zagrzał miejsca na parkiecie, bo po dwóch szybkich faulach musiał zostać zmieniony przez Danilo Ostojicia. Mimo wszystko nie daliśmy się rozpędzić gościom i dzięki duetowi Ireland – Ostojić pierwszą odsłonę zakończyliśmy remisowo. Anthony Ireland tylko w tym fragmencie gry zdobył dziewięć punktów, a Danilo Ostojić siedem. Niewidoczni byli inni Amerykanie. Ani Mike Moore, ani AJ English nie zdobyli choćby punktu w otwierającej mecz kwarcie. Mieli swoje szanse, ale nawet z otwartych pozycji piłka nie znajdywała drogi do kosza.

Drugą kwartę goście rozpoczęli od zrywu 11:0! Tak, 11:0! Nasza obrona w pierwszych trzech minutach po prostu nie istniała, a skuteczność została na ławce. Pierwsze punkty zdobyliśmy dopiero po przerwie na żądanie, a ich autorem był Anthony Ireland, który dwukrotnie trafił z linii rzutów osobistych. Goście szybko odpowiedzieli, trafiając dwie trójki. Po kilku chwilach gdynianie osiągnęli najwyższą przewagę w meczu. Za sprawą Wojciecha Tomaszewskiego prowadzili 40:23! Siedemnaście punktów tracili już podopieczni Marka Popiołka. Na trzy minuty przed końcem kwarty stała się rzecz niesłychana. Nasi koszykarze zaliczyli run 21:4, ostatecznie schodząc na przerwę z remisowym rezultatem. Ta skuteczna pogoń dawała jeszcze nadzieję na dobry rezultat. Warto wspomnieć, że w całej pierwsze połowie AJ English i Mike Moore uzbierali zaledwie cztery oczka łącznie!

Po powrocie na parkiet wszyscy byliśmy chyba optymistycznie nastawieni do grania naszego zespołu. Jednak ten optymizm dość szybko zgasł, kiedy to koszykarze Asseco Arki zaliczyli siedem punktów bez jakiejkolwiek odpowiedzi. W kolejnych akcjach starania naszych koszykarzy przynosiły różny skutek, ale udało się rywali dogonić i końcowe minuty były już bardzo wyrównane. Ostatecznie, po trafieniu w ostatniej sekundzie kwarty Danilo Ostojicia, wyszliśmy na dwupunktowe prowadzenie. W tej odsłonie wreszcie mogliśmy ujrzeć Michaela Moore’a takiego, jakiego znaliśmy z poprzednich spotkań. W trzeciej kwarcie nasz skrzydłowy zaliczył aż 12 punktów i to w dużej mierze dzięki niemu po trzydziestu minutach mogliśmy cieszyć się z prowadzenia.

Przebieg ostatniej odsłony wskazywał na dodatkowy czas gry. Obie drużyny grały ostrożnie, ale z przekonaniem w ataku. Na dwie minuty przed końcem kwarty na tablicy wyników widniał remis, po 85. Jednak od tej chwili zaliczyliśmy trzy straty i żadnego celnego trafienia z pola. Rywale byli znacznie skuteczniejsi. Cztery punkty Bartłomieja Wołoszyna i dwa Adama Hrycaniuka przypieczętowały drugie zwycięstwo w sezonie Asseco Arki Gdynia. Passa porażek domowych HydroTrucku trwa. To już siódma w tym sezonie, ale chyba najbardziej bolesna, bo zaliczona z drużyną z najsłabszym bilansem w lidze, z drużyną, z którą powinniśmy wygrać!

W piątkowy wieczór zagraliśmy fatalnie, przede wszystkim w obronie. Tracąc 91 punktów z drużyną, która średnio notowała zaledwie 67 punktów pokazaliśmy się z najgorszej z możliwych stron. Śmiało można nazwać to wstydem. Na pochwałę zasługują jedynie kibice, którzy przez cały mecz, głośno skandowali HYDROTRUCK, napędzając naszych koszykarzy do walki. Za to dziękujemy.

HydroTruck Radom – Asseco Arka Gdynia 85:91 (18:18, 26:26, 25:23, 16:24)

HTR: Ireland 24, Moore 18, Kraljević 11, Ostojić 11, Zegzuła 9, English 5, Lewandowski 5, Dzierżak 2, Zalewski 0, Wall 0, Żmudzki 0

Arka: Boykins 20, Wołoszyn 18, Durham 16, Musić 15, Hrycaniuk 8, Bogucki 5, Wilczek 4, Dylewicz 3, Tomaszewski 2, Miśković 0

7 listopada, ponownie na własnym parkiecie, podejmiemy Polski Cukier Pszczółkę Start Lublin. Będzie to mecz w ramach 10. kolejki Energa Basket Ligi. Czy tym razem przełamiemy domową niemoc? Początek spotkania o 19:30.